Świt nad Wisłą

Miałem nadzieję na mglisty poranek. Światło na koniec sierpnia o tej porze dnia jest cudowne. W połączeniu ze snującymi się mgłami gwarantuje piękne widoki. I tak było. Wypłynąłem najpierw na Narew, z portu w starej stoczni w Modlinie, i po chwili byłem już Wiśle.

Te chwile, kiedy budzi się dzień, słońce wstaje i rozświetla coraz więcej detali krajobrazu, mogłyby trwać w nieskończoność. To znaczy ja chciałbym, żeby tak było. Niestety w pewnym momencie magia gdzieś ulatuje, nastaje zwykły ranek, tylko gdzieniegdzie jeszcze powieje chłodem – jakby ostatnie tchnienie świtania. Takie są powitania dnia w magicznych miejscach.

Tego dnia popłynąłem w górę rzeki, aż do Warszawy, ale zdjęcia jakie chcę tu pokazać przedstawiają wyłącznie początek dnia/koniec nocy. Ostatnie zdjęcia, to kolonia jaskółek brzegówek. Tam, niedaleko Jabłonny, dorwał mnie poranek. Zapatrzony byłem w te ptaki, karmiące ostatni w tym roku lęg, gdy poczułem uderzenie gorąca – słońce w pewnej chwili przebiło się przez mgły i kazało ściągać ciepłe okrycia.

By |2018-10-07T12:41:32+00:00Wrzesień 7th, 2016|Wisła|0 Comments

Leave A Comment