MICHAŁ STOKOWSKI - FOTOGRAFIA KRAJOBRAZU | FOTOGRAFIA REKLAMOWA

Przedzimek w Puszczy Słupeckiej

W pewien grudniowy, szarobury dzień pomyślałem o niewielkiej rzeczce, płynącej leniwie przez wiekowy las, o podmokłych łęgach, starych dębach, olsach, o ciągnącej się w głąb tego lasu drodze, będącej niegdyś nasypem pod torami kolejki wąskotorowej, przewożącej torf z pobliskiej kopalni odkrywkowej. Pomyślałem też o łosiach, które rzekomo mają przechadzać się wśród tych pięknych lasów, o dzikim ptactwie i zadałem sobie pytanie, dlaczego mnie tam nie ma. Nie mogąc uwolnić się od tych myśli (wcale nie chciałem tego robić) postanowiłem, że odwiedzę to miejsce. Wracając z pracy do domu, nie byłem przygotowany ani na wędrówkę, ani na robienie zdjęć. A zatem po co tam pojechałem? Ot tak, żeby na chwilę wysiąść z auta i popatrzeć z niewielkiego mostku na rzeczkę Czarną, upewnić się, że moje wspomnienia o tych magicznych miejscach sprzed lat około dziesięciu, są prawdziwe i że to wszystko nadal tam jest.

Był czwartek, początek grudnia, około 16.00, a więc prawie zmierzch. Mostek już nie ten, bo odnowiony. Nawet nie pamiętam, czy ten poprzedni był drewniany, ale ten nowy z pewnością był nowy. Kiedyś się tak nie budowało, mostek robi dobre wrażenie. Spędziłem tam kilka minut, popatrzyłem na prawą stronę, bardziej ?dziką?, gdzie Czarna ginie w ciemnościach puszczy, potem na lewą, jakby bardziej cywilizowaną, bo uregulowaną niskimi nasypami po obu stronach. Mimo szaro-buro-jesiennych prognoz pogodowych wiedziałem, że szybko muszę tu wrócić.

Z każdą minutą robiło się coraz ciemniej. Od mostu do głównej drogi jest około 2km. Jedzie się skrajem Puszczy Słupeckiej, mijając nieliczne zabudowania oraz Rancho Bena. Gdy zbliżałem się już do skrzyżowania, ku mojemu zdziwieniu, zobaczyłem łosia. Dostojnie, pewnym krokiem, tuż przed moim samochodem, przeszedł z jednej strony leśnej drogi na drugą. Zatrzymałem się, łoś też na chwilę przystanął, odwracając głowę w moją stronę. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego ile radości swą obecnością dał człowiekowi, na którego właśnie patrzył. Odszedł spokojnie, a ja patrzyłem jak znika w ciemnościach gęstego poszycia lasu. Cieszyłem się, bo ten łoś jest dowodem na to, że przyroda pozostawiona sama sobie odradza się i że nawet na tak niewielkich obszarach mogą egzystować duże zwierzęta.

Minęło kilka dni. Wróciłem do Puszczy Słupeckiej przygotowany do wędrówki po podmokłych łęgach, ze sprzętem fotograficznym. Jakoś podświadomie nie liczyłem na ponowne spotkanie króla bagien. Raczej na udane zdjęcia słupeckich krajobrazów.

Galeria: Puszcza Słupecka – przedzimek

About the Author:
Fotografia krajobrazu i fotografia przyrodnicza to moje ulubione formy twórczości. Zajmuję się także fotografią reklamową i sytuacyjną.


Leave a Comment!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>