Nadwiślański lis

Fotografowałem nadwiślańskie topole, gdy na wale pojawił się rozbrykany lis. Podrzucał i tarmosił jakąś niewielką istotę, potem chyba ją zjadł. Był na tyle daleko, że na pierwszych zdjęciach wyglądał jak niewielka kropka. Po tej uczcie zaczął iść w moją stronę. Stałem nieruchomo, zadowolony, że na korpusie miałem teleobiektyw. Lis, niewiele sobie robiąc ze stojącego na jego drodze gościa z aparatem, minął mnie w odległości ok. 3m. Może nie widział mnie zza statywu :) Zapozował, powęszył i odszedł, a ja wreszcie spokojnie mogłem złapać oddech.

3S2A0061

By |2018-10-06T19:26:58+00:00Lipiec 1st, 2015|Przyroda, Wisła, Zwierzęta|0 Comments

Leave A Comment