MICHAŁ STOKOWSKI - FOTOGRAFIA KRAJOBRAZU | FOTOGRAFIA REKLAMOWA

Świt nad Wisłą

Miałem nadzieję na mglisty poranek. Światło na koniec sierpnia o tej porze dnia jest cudowne. W połączeniu ze snującymi się mgłami gwarantuje piękne widoki. I tak było. Wypłynąłem najpierw na Narew, z portu w starej stoczni w Modlinie, i po chwili byłem już Wiśle. Te chwile, kiedy budzi się dzień, słońce wstaje i rozświetla coraz więcej detali krajobrazu, mogłyby trwać w nieskończoność. To znaczy ja chciałbym, żeby tak było. Niestety w pewnym momencie magia gdzieś ulatuje, nastaje zwykły ranek, tylko gdzieniegdzie jeszcze powieje chłodem – jakby ostatnie tchnienie świtania. Takie są powitania dnia w magicznych miejscach. Tego dnia popłynąłem w górę rzeki, aż do Warszawy, ale zdjęcia jakie chcę tu pokazać przedstawiają wyłącznie początek dnia/koniec nocy. Ostatnie zdjęcia, to kolonia jaskółek brzegówek. Tam, niedaleko Jabłonny, dorwał mnie poranek. Zapatrzony byłem w te ptaki, karmiące ostatni w tym roku lęg, gdy poczułem uderzenie gorąca – słońce w pewnej chwili przebiło się przez mgły i kazało ściągać ciepłe okrycia.

Prawie zima nad Wisłą

Przyszła zima. To znaczy tak w połowie, bo mimo siarczystego mrozu, nic nie skrzypi pod butami. Czekamy na śnieg. Przez kilka dni ciągłego mrozu miejsca ze stojącą wodą na Wiśle zamarzły. Co chwila słychać odgłosy pękających ogromnych tafli lodu. Z synem bawimy się kto znajdzie dziwniej zamarznięte bąble, sople itp. Śryż sunący głównym nurtem szemrze cicho, miejscami wiruje tworząc okrągłe lodowe placki, po czym rozpada się i bezładnie sunie dalej… ku morzu… W tych lodowych drobinkach, od czasu do czasu, słychać jakieś odgłosy, coś się poruszy – to kaczki i łabędzie. Chyba grzeją nogi, bo z pewnością pod wodą jest cieplej, niż na zewnątrz. Na niewielkiej piaszczystej wysepce lis i bielik kłóciły się o resztki jakiegoś truchła, lecz gdy z daleka spostrzegły ludzi oddaliły się, każdy w swoją stronę – lis wrócił po lodzie w nadwiślańskie łęgi, a bielik poszybował w drugą stronę i znikną gdzieś na tle zachodzącego słońca. Wszystko to za daleko, aby sfotografować. Może następnym razem. Pożegnała nas sarna, przechodząca niespiesznie przed samochodem. Chwilę popatrzyła i poszła w stronę Wisły. Jej biały kuper zniknął w szarudze. Zobacz galerię: Rzeka Wisła – zima 2015/2016

Październikowa noc nad Wisłą

Na początku października 2015r. wybrałem się w rejs Wisłą z Modlina w okolice Czerwińska. Wypłynąłem po południu, a jesienne, ciepłe promienie zachodzącego słońca wprawiały w błogi nastrój. Zanocowałem na jednej z wysp. Zmrok zapadał dość szybko, więc pośpiesznie przycumowałem pływadło, rozbiłem namiot i z aparatem w dłoniach oddałem się pasji fotografowania. Jeszcze przed zapadnięciem zmroku dało się słyszeć pojedyncze porykiwania kampinoskich jeleni, ale to co zaczęło się w nocy, to był jakiś obłęd. Nie mogłem spać zasłuchany w rykowisko, a wszystkie odgłosy dobiegały jakby zza namiotu. Co chwila słychać było też nawołujące się gęsi – jedne odpoczywające na sąsiedniej wyspie, inne w locie. Do tego gwiaździste niebo… Było pięknie. Link do galerii: Rzeka Wisła – jesień