MICHAŁ STOKOWSKI - FOTOGRAFIA KRAJOBRAZU | FOTOGRAFIA REKLAMOWA

Algarve – Portugalia

Poniższe zdjęcia, to kilka wspomnień z południowego wybrzeża Portugalii – Algarve, regionu gdzie Ocean Atlantycki wyrzeźbił w wulkanicznych skałach piękne klify, urwiska, zatoki, jaskinie… Jeśli to wszystko oświetla jeszcze zachodzące słońce, to powstaje mieszanka, która potrafi wyryć w pamięci widoki, o których nigdy nie zapomnisz.

Popołudnie w kajaku – Wisła

Nadwiślańskie krajobrazy oraz sama Wisła zachwycają mnie na różne sposoby. Z wielkim zaciekawieniem przypatruję się zmianom zachodzącym tam wraz z następującymi po sobie porami roku, podziwiam wschody i zachody słońca, delektuję się spokojem na piaszczystych wyspach. Od lat wędruję brzegami Wisły, a od niedawna także pływam – pontonem uzbrojonym w silnik.  Dało mi to możliwości zajrzenia w miejsca, o których wcześniej nawet nie wiedziałem, nie byłem w stanie sobie wyobrazić jak wyglądają, jak tam jest i co tam jest. Niedawno wypożyczyłem kajak i z jego perspektywy podziwiałem Wisłę w okolicach Modlina. Niemal bezszelestne poruszanie się tym sprzętem pozwoliło mi przepłynąć w odległości 10m od pasących się na trawiastym brzegu saren, podejrzeć bociana czarnego, czaple białe, a do tego podpłynąć do wielkich, zatopionych konarów, czego nie robiłem na pontonie ze względu na obawy o śrubę silnika, która mogłaby zahaczyć o jakieś niewidoczne gałęzie. Zwierząt nie sfotografowałem,  bo wyciąganie sprzętu z wodoszczelnego worka narobiłoby sporo hałasu i pewnie spłoszyłbym mamę-sarnę i jej maleństwo. Zobaczcie jednak, co udało mi się uchwycić telefonem:

Prawie zima nad Wisłą

Przyszła zima. To znaczy tak w połowie, bo mimo siarczystego mrozu, nic nie skrzypi pod butami. Czekamy na śnieg. Przez kilka dni ciągłego mrozu miejsca ze stojącą wodą na Wiśle zamarzły. Co chwila słychać odgłosy pękających ogromnych tafli lodu. Z synem bawimy się kto znajdzie dziwniej zamarznięte bąble, sople itp. Śryż sunący głównym nurtem szemrze cicho, miejscami wiruje tworząc okrągłe lodowe placki, po czym rozpada się i bezładnie sunie dalej… ku morzu… W tych lodowych drobinkach, od czasu do czasu, słychać jakieś odgłosy, coś się poruszy – to kaczki i łabędzie. Chyba grzeją nogi, bo z pewnością pod wodą jest cieplej, niż na zewnątrz. Na niewielkiej piaszczystej wysepce lis i bielik kłóciły się o resztki jakiegoś truchła, lecz gdy z daleka spostrzegły ludzi oddaliły się, każdy w swoją stronę – lis wrócił po lodzie w nadwiślańskie łęgi, a bielik poszybował w drugą stronę i znikną gdzieś na tle zachodzącego słońca. Wszystko to za daleko, aby sfotografować. Może następnym razem. Pożegnała nas sarna, przechodząca niespiesznie przed samochodem. Chwilę popatrzyła i poszła w stronę Wisły. Jej biały kuper zniknął w szarudze. Zobacz galerię: Rzeka Wisła – zima 2015/2016

Burza śnieżna nad Wisłą

To było prawie rok temu. Najszybciej nadchodząca zamieć/burza śnieżna jaką widziałem. Niebo było błękitne, ale na horyzoncie, od północy snuły się pojedyncze chmurki. Za chwilę zerwał się wiatr tak silny, że prawie wygonił mnie znad Wisły. Zanim z plecaka wyciągnąłem czapkę i głowę skryłem w głęboki kołnierz kurtki, nade mną snuły się już ciemne chmurzyska, wiatr miotał trawą na wiślanej wysepce, a drobne płatki śniegu wirowały wkoło. Cały spektakl trwał może 10 minut. Potem znowu wyszło słońce. Chmury przeniosły się nad Warszawę.

Październikowa noc nad Wisłą

Na początku października 2015r. wybrałem się w rejs Wisłą z Modlina w okolice Czerwińska. Wypłynąłem po południu, a jesienne, ciepłe promienie zachodzącego słońca wprawiały w błogi nastrój. Zanocowałem na jednej z wysp. Zmrok zapadał dość szybko, więc pośpiesznie przycumowałem pływadło, rozbiłem namiot i z aparatem w dłoniach oddałem się pasji fotografowania. Jeszcze przed zapadnięciem zmroku dało się słyszeć pojedyncze porykiwania kampinoskich jeleni, ale to co zaczęło się w nocy, to był jakiś obłęd. Nie mogłem spać zasłuchany w rykowisko, a wszystkie odgłosy dobiegały jakby zza namiotu. Co chwila słychać było też nawołujące się gęsi – jedne odpoczywające na sąsiedniej wyspie, inne w locie. Do tego gwiaździste niebo… Było pięknie. Link do galerii: Rzeka Wisła – jesień

Początek suchego lata

Koniec czerwca zapowiadał suche lato. Niski stan wody odsłonił liczne płycizny w nurcie Wisły, powiększyły się wyspy i ławice. Piszę te słowa w dniu, kiedy stan wody w Wiśle ma wartość jedną z najniższych w historii pomiarów. Temperatura w dzień osiągnęła 37 stopni C w cieniu. Miałem ochotę wybrać się w okolicę Ławic Kiełpińskich na zdjęcia, lecz upał skutecznie mnie powstrzymał. Przypomniałem sobie, że mam jeszcze do opublikowania zdjęcia z początku lata. Ciekawe jak teraz tam jest. Wtedy było tak. Więcej zdjęć w galerii Rzeka Wisła – Lato 2015

Zaskroniec zwyczajny (Natrix natrix)

Wisła to nie tylko przepiękne krajobrazy, woda, ptactwo… Ostatnio, na jednej z wysp, niespodziewanie coś przykuło naszą uwagę. Płyną do nas zaskroniec zwyczajny (Natrix natrix). Zauważył ciekawskich gapiów na lądzie, ale nie podjął ucieczki w odwrotną stronę. Pewnie był już zmęczony przeprawą przez dość silny w tym miejscu nurt Wisły. Dopłynąwszy do brzegu zwinął się w kłębek, trochę syczał i nadymał poskręcane, pokryte łuskami ciało. Po krótkiej sesji zdjęciowej odeszliśmy, aby wąż mógł w spokoju wpełznąć w zarośla. Może to jego dom, a może właśnie przypłynął coś zjeść, bo w przybrzeżnej gęstwinie dało się słyszeć co chwila buszujące gryzonie.

Nadwiślański lis

Fotografowałem nadwiślańskie topole, gdy na wale pojawił się rozbrykany lis. Podrzucał i tarmosił jakąś niewielką istotę, potem chyba ją zjadł. Był na tyle daleko, że na pierwszych zdjęciach wyglądał jak niewielka kropka. Po tej uczcie zaczął iść w moją stronę. Stałem nieruchomo, zadowolony, że na korpusie miałem teleobiektyw. Lis, niewiele sobie robiąc ze stojącego na jego drodze gościa z aparatem, minął mnie w odległości ok. 3m. Może nie widział mnie zza statywu :) Zapozował, powęszył i odszedł, a ja wreszcie spokojnie mogłem złapać oddech.

Konie ze stajni Cavaletto

Stajnia Cavaletto położona jest wśród mazowieckich równin w okolicach Nasielska. Rozległe krajobrazy i dużo przestrzeni w sąsiedztwie stajni sprawiają, że odpoczywa się tam naprawdę miło. Właściciele – Państwo Kozłowscy, to ludzie z pasją. Poza jazdą konną oferują także noclegi. Nie korzystałem, więc i ocenić nie mogę. Ale nawet po jednym dniu chce się tam wracać. Zdjęcia koni ze stajni Cavaletto: