MICHAŁ STOKOWSKI - FOTOGRAFIA KRAJOBRAZU | FOTOGRAFIA REKLAMOWA

Zima nad Wisłą – okolice rezerwatu Topole Nadwislańskie

Zimowe zachody słońca mają niemal ekspresowe tempo. Ani się człowiek obejrzy, a tu już trzeba zwijać dopiero co wyciągnięty z torby aparat, statyw itd. Nie wspomnę już o spadającej gwałtownie temperaturze i nachodzących ciemnościach. Nie wiem dlaczego tak to lubię. Na zachód słońca nad Wisłą czekałbym najchętniej od samego świtu, który ma w sobie nie mniej magii i koloru. Jeśli pogoda dopisze, to w najbliższy niedzielny poranek spotkam się oko w oko ze wschodzącym słońcem, które na kilka minut zapłonie dla mnie nad Wisłą. Póki co publikuję zdjęcia rzeki Wisły i okolic rezerwatu Topole Nadwiślańskie. Z roku na rok zmniejsza się liczba tych wiekowych drzew – pozostałości po dawnych nadwiślańskich łęgach. Kto jeszcze nie widział, powinien wybrać się na wycieczkę w okolice Jabłonny, skąd pochodzą poniższe fotografie, lub do rezerwatu Ruska Kępa, będącego częścią Kampinoskiego Parku Narodowego. Najwyższe topole w Ruskiej Kępie mierzą ok. 40m wysokości. Ciężko to dostrzec, zwłaszcza latem, bo akurat tam łęg zachował się niemal w pierwotnej formie i jego niższe piętro skutecznie zasłania widok w górę.

Rezerwat Zakole Zakroczymskie w Dolinie Środkowej Wisły

Zakole Zakroczymskie (528,42 ha) w Dolinie Środkowej Wisły, to jeden z czterech rezerwatów utworzonych w tej okolicy w 1998 roku. Oprócz Zakola, utworzono również ?Wikliny Wiślane? (340,48 ha), ?Kępy Kazuńskie? (544,28 ha), ?Ławice Kiełpińskie? (803 ha), a celem była ochrona ostoi lęgowych rzadkich i ginących gatunków ptactwa, występującego stale lub okresowo na obszarze Doliny Środkowej Wisły, a także w celu zachowania nadzwyczajnych walorów krajobrazowych Wisły – czyli ostatniej takiej rzeki. Zdjęcia przedstawiają Zakole Zakroczymskie wczesną wiosną. W ten chłodny poranek, 14 kwietnia 2007 roku zajechałem rowerem w okolice wsi Utrata i Gąłachy. Jak się okazało, Łacha jeszcze nie wyschła, mimo niskiego stanu wody. Musiałem przenieść mój środek transportu wraz z całym sprzętem fotograficznym, brodzą po pas w wodzie (to nie była jak dotąd ostatnia moja kąpiel w tym miejscu i niebawem opublikuję zdjęcia z pleneru, który skończył się przemierzaniem Łachy po szyję w wodzie, z plecakiem pełnym sprzętu nad głową). Utrudniony dostęp na Zakole powoduje, że można poczuć się tam jak odkrywca. Tym bardziej, że co roku rzeka Wisła inaczej formuje swoje piaszczyste brzegi. Miałem wtedy wrażenie i nadzieję, że byłem pierwszy (oczywiście poza wydrami, bobrami, ptactwem i innymi tutejszymi mieszkańcami), który pozostawił tam swoje ślady. Zapraszam do obejrzenia zdjęć.